No dobra gołąbeczki moje kochane. Dziś ostatni post przed wyjazdem do Berlina. Są paski, są plamki, jest numerek, dużo słońca i uśmiechu. Wrócę raczej zmęczona, niźli wypoczęta, bo każdy z tych kilku dni zapowiada się gorrrąco i intensywnie. Jedno jest pewne! Przywiozę ze sobą masę zdjęć, niezapomnianych wrażeń oraz pozytywnej energii ;-)
Lećmy dalej. Nie wiem, na jakiej ulicy znajduje się hotel, w którym zaklepałam pokój (mój mózg zakodował jedynie fakt, iż będzie to niezwykle blisko centrum ze sklepami) ;-) Nie mam listy miejsc do odwiedzenia, numerów linii metra, które do tych miejsc mnie dowiozą. Nie sprawdziłam również gdzie i jakie bilety trzeba kupić, żeby na legalu się owym metrem przemieszczać. Mój angielski kuleje, gdyż od ponad pięciu lat nie miałam go w gębie. O niemieckim żal wspominać. Właśnie wróciłam z pracy i zamiast się zorganizować, siedzę i piszę te jakże nieprzydatne Wam zupełnie do niczego informacje ;-)
Także na mnie już czas. Idę sporządzić listę, a Wam zostawiam sporą dawkę zdjęć. Przy okazji bardzo dziękuję za wszystkie opinie pod ostatnim postem. Cieszę się, że większość z Was nie bierze moich (bądź co bądź mocno ironicznych) słów nazbyt poważnie ;-)
Zachęcam bardzo serdecznie do zaglądania na mój Instagram (TUTAJ). Tylko tam będziecie mogli na bieżąco podglądać, co porabiam w Berlinie. A uwierzcie mi... będzie, będzie zabawa, będzie się działo :D


koszulka/t-shirt - Top Secret
spodenki/shorts - no name
buty/shoes - H&M
kurtka/bomber jacket - rosewholesale
torebka/bag - Mohito
zegarek/watch - Mohito