Rozpoczynam strajk! Strajk przeciwko samej sobie. Dezorganizacja i komputeroholizm zaczynają wpływać negatywnie na mój porządek dnia. Co za tym idzie rujnują poczynione plany, kradną czas i dobry nastrój. "Nie chce mi się" i "zrobię jutro" zawładnęły codziennością.
Szafa od ponad dwóch tygodni woła o pomstę do nieba, a owe niebo wylewa morze łez - każdą z nich stukając upominawczo o dach nad sypialnią. Przegródki na biżuterię stały się właściwie zbędne.Wystarczyłby byle worek, żeby wsypać doń wszystko jak leci. Taaaki bałagan!
Dość! Nie ma, że "od jutra" i nie ma, że boli. Idę dać sobie w pysk na otrzeźwienie i wywalam wszystko z szafy (przy dobrych wiatrach właściwie samo wypadnie :p). Szykują się czystki na półkach, w szufladach, pudełkach, szkatułkach. Będzie goło i niezbyt wesoło. Przetrwają nieliczni!
Dla Was oznacza to ni mniej ni więcej, tylko wielką, gigantyczną, mega ogromną wyprzedaż!!! Bądźcie czujni! Nikt nie zna dnia i godziny ;-)




płaszcz/coat - Choies
bluza/sweatshirt - F&F
jeansy/jeans - Stradivarius
torebka/bag - F&F
botki/boots - DeeZee
naszyjnik/necklace - Apart
czapka/hat - Reserved
rękawiczki/gloves - no name (sh)