14 listopada 2013

BOYFRIEND JEANS & RED ACCENTS


Matka natura obdarzyła mnie usposobieniem dość dziwnym. Czasem nawet mam wrażenie, że (mówiąc nie po polsku) jest mnie dwie :p I jak tak dłużej o tym myślę, to zauważam, że mam to nie od dziś. Jako dziecko byłam nieśmiała i mocno przerażona otaczającym mnie światem. W pierwszych dniach w przedszkolu moja aspołeczność była tak wielka, jak otwarty wczoraj wieżowiec World Trade Center. Z czasem dałam się oswoić, a na odchodne nawet wypchnąć na scenę w celu wykonania utworu słowno-muzyczego, zwanego potocznie piosenką.


Lata mijały i z każdą kolejną szkołą/uczelnią historia wyglądała analogicznie. Na początku szara myszka, później prowodyrka imprez i spotkań wszelakich. Rozbieżności we mnie jest co niemiara. I nie chodzi jedynie o charakter. Kulinarne dysonanse są chyba skarbnicą przykładów. Pierwsze z brzegu? Nie lubię ogórków kiszonych, ale zupę ogórkową już tak. Surowy boczek jest dla mnie niezjadliwy, a spieczony na chipsy lub podsmażony do jajecznicy - przepyszny. 

Zdawałam maturę z matematyki, której nienawidzę (ale nie można było dwa razy zdawać z polskiego :p). Studiowałam dziennikarstwo, a dziś robię w księgowości. Są chwile, kiedy na daną sytuację reaguję (niemalże histerycznym) śmiechem, innym razem prawie płaczę. No ale dobra... powiedzmy, że takie (skądinąd przerażające mnie) akcje, można zgonić w na PMS ;)

"Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma", jak głosi kultowa piosenka Fasolek KLIK :)









boyfriendy/boyfriend jeans  Stradivarius
kurtka/jacket - Mango
koszulka/top - Mohito
torebka/bag - Stradivarius
botki/boots - Stradivarius
komin/tube scarf - F&F Tesco