14 grudnia 2013

IT'S A FINE DAY



Szarość i burość zostały wczoraj w Lublinie poskromione przez słońce. W taki dzień jak ten, moje równie szare komórki niespodziewanie zaczynają żyć. Mięśnie odpowiedzialne za uśmiech wpadły w pracoholizm, a i ciało porusza się jakoś żwawiej. Ciepłe, jasne i pełne blasku światło daje mi kopa do działania i napawa optymizmem. Mnie! Naczelnego pesymistę Rzeczypospolitej Polskiej :) Świat staje się piękniejszy, a ludzie sympatyczni, pozbawieni zawiści i chamstwa. A to wszystko na dodatek ma miejsce w piątek trzynastego :p


Nie mam w zwyczaju opisywać garderoby zdobiącej me wątłe barki, jednakże jeden element dzisiejszego (uwaga modne słowo) "ałtfitu", zasługuje na szczególne wyróżnienie. Fanfary dla futrzaka! Milusi, ciepły i przede wszystkim wygodny. Nadaje się na kurtkę, pod kurtkę, na co dzień, od święta, Cud, miód malina i w dodatku przecena. Ja kupiłam sierściucha koło października, ale w lubelskim Reserved w G.Orkana wiszą jeszcze pojedyncze sztuki. Także jak Wam się podoba to kupujcie, bo warto. Amen!









bluza/sweatshirt - MANGO
koszula/shirt - Stradivarius
kamizelka/fur vest - Reserved
jeansy/jeans - H&M
płaszcz/coat - House
czapka/cap - H&M Kids
torbabag - DeeZee
kozaki/boots - SALA (Lara Fabio)