Kaszkietówkę ostatni raz miałam na głowie w podstawówce. Był wtedy szał na czapeczki z nazwami oraz barwami drużyn koszykówki. Na podwórku rządził czerwony byk z Chicago Bulls, a na mojej głowie fioletowo-żółci z Los Angeles Lakers. Pamiętam, że daszek czapki zwijało się w rulon i wkładało na noc do szklanki. Musiał być obowiązkowo półokrągły.
To, co widzicie dziś w stylizacji, jest dla mnie samej ogromnym zaskoczeniem. Stara baba i kaszkiet? Kto to widział :p Ale kiedy buszując po dziale męskim w H&M dla żartów zaczęłam przymierzać kaszkietówki, okazało się, że tu się nie ma z czego śmiać. Kurcze... wyglądam całkiem fajnie, a czuję się jeszcze lepiej.
To mój najlepszy zakup ostatnich miesięcy i dowód na to, że nawet jeśli czasem wydaje Wam się, że coś do Was nie pasuje, warto to jednak przymierzyć. To nic nie kosztuje, a może okazać się strzałem w dziesiątkę i odkryciem siebie na nowo ;-)
KASZKIETÓWKA: H&M MEN | T-SHIRT, SPODNIE: STRADIVARIUS | BUTY: ADIDAS SUPERSTAR | TOREBKA: PARFOIS | ZEGAREK: CLUSE | NASZYJNIK: MANGO