Z talerzy unosił się zapach koperku i pietruszki. Temperatura zupy zmuszała nas do nieprzyzwoitego siorpania. O czekaniu aż wystygnie nie było mowy. Raz, że z brzuchów wydobywały się dźwięki, przypominające żaby skrzeczące w stawie. Dwa - od zachodu słońca dzieliło nas jeszcze wiele godzin, a obowiązki piętrzyły się jak szalone.
Codzienny pęd przerwał telefon. Głos starszej pani w słuchawce był drżący. Przejęcie, niedowierzanie, wdzięczność, radość - emocje przeplatały się jak kosmyki włosów w warkoczu dobieranym. Babcia pociągała nosem, a łzy wzruszenia kapały na słuchawkę. Chwilę szczęścia dała jej drobna zmiana. Jedno słowo zastąpione innym. "Obowiązek" zamieniony na "przyjemność".
Po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że w życiu od tych wielkich osiągnięć i sukcesów, o wiele ważniejsze są drobne gesty i słowa. Wystarczy na chwilę przystanąć, schować do kieszeni to ciągłe "ja", "mnie", "moje" i spojrzeć na drugiego człowieka tak, jakbyśmy chcieli, żeby on patrzył na nas. Z szacunkiem, tolerancją i zrozumieniem.
Mnie też potrzebne są zmiany. Niemałe i nie od dziś. Te prywatne zachowam dla siebie. Pozostałe dotyczą między innymi bloga. Szablon i nagłówek prawdopodobnie pójdą pod nóż. Prawdopodobnie - bo nie wiem, czy sama sobie z tym poradzę. Myślałam też o zmianie nazwy, ale nie wiem, czy to dobry pomysł. No i najważniejsza rzecz, która wymaga niestety sporego wkładu finansowego - aparat. Ten ostatni, jak wiecie, jeszcze przez chwilę musi pozostać w sferze marzeń ściętej głowy.
koszulka/top - sh
kurtka/jacket - Mango
spodnica/skirt - sh
workery/workers - Sequin Shoes
naszyjnik/necklace - iloko