29 sierpnia 2014

STRIPES, NAVY & POP OF RED


Dopada mnie raz na na jakiś czas. Powoduje chwilowe zdenerwowanie i poirytowanie własną osobą. Wyrażana jest niejednokrotnie dość ekspresywną gestykulacją, okraszoną lawiną niecenzuralnych słów oraz nienadającą się do upublicznienia mimiką twarzy.

Uruchamia się wówczas tak zwany tryb alarmowy. Jego identyfikację powinni mieć w małym paluszku wszyscy, znajdujący się w promieniu kilku metrów ode mnie. Bowiem znajomość wysyłanych sygnałów, może uchronić ich przed zjawiskiem "oberwałeś, bo akurat byłeś pod ręką". 

W skutkach bywa różna - wszystko zależy od okoliczności oraz wagi i powagi sytuacji. Mówią, że choć nie boli, leczyć ją trzeba.Ta blogerska jest z gatunku raczej łagodnych. A to za sprawą wyrozumiałych czytelników, którzy mam nadzieję wybaczą mi, że właśnie przez nią, zupełnie zapomniałam o tych zdjęciach... ;-)






 T-SHIRT: SH | SHORTS: MOHITO | BAG: STRADIVARIUS | SANDALS: ELILU.PL