Też tak czasem macie, że kiedy chcecie na czymś zaoszczędzić i szukacie zamienników z danej kategorii, zazwyczaj wychodzicie na tym jak przysłowiowy Zabłocki? Mnie to spotyka nader często. I tak na przykład jakieś dwa tygodnie temu, w związku z moim debiutem filmowym i dalszą karierą jutubowo-aktorską, postanowiłam zaopatrzyć się w zestaw lamp.
Ale, ale... lamp nie byle jakich. Otóż po konsultacji z kumpelą wybór padł na halogeny przemysłowe z OBI. Jako, że przy zwykłych lampkach biurkowych rewelacyjnie sprawdziła mi się folia aluminiowa spożywcza w roli odbijacza światła, postanowiłam z niej nie rezygnować i nie inwestować w parasolki czy inne takie. Halogeny sztuk trzy kupiłam po taniości (mniejsze pół ceny zestawu dwóch lamp z dwiema parasolkami), złożyłam do kupy, zasiadłam wygodnie na zydelku, ustawiłam aparat iiiii... poszły konie po betonie.
Po 10 minutach nagrywania zaczęłam się rozbierać ;-p Myślę, że dla męskiej części widowni ten skutek uboczny nie byłby wadą ;-) Po minutach dwudziestu w pomieszczeniu (o wymiarach 3,5 x 3,5 metra) do temperatur iście tropikalnych dołączył zapach spalonego plastiku. Co z tego wynika? Otóż...
Moja koncepcja oszczędności legła w gruzach. Halogeny mają 400W i żrą dokładnie tyle samo. Natomiast profesjonalne lampy mają 400W, a jedzą sobie jak wróbelki 85W ;-) Szlag trafił również jakieś trzy godziny, które straciłam na skręcaniu lamp, testowaniu, rozkręcaniu i odwiezieniu do OBI. Błogosławieni Ci, którzy wymyślili możliwość zwrotu towaru!
I tak oto wróciłam do punktu wyjścia i zostałam z niczym. Wspaniałe uczucie pomysłowości i zajebistości zostało w OBI razem z formularzem zwrotu. Chwilę podąsałam się na samą siebie i z bólem... serca (:-p) postanowiłam dokładać kolejne złotówki do świnki skarbonki. Trzy dni temu dałam świni w łeb, podliczyłam uciułane miedziaki i kliknęłam magiczny przycisk "zamawiam". A jako że idzie jesień, parasolki przydadzą się nie tylko do rozpraszania światła ;-)
T-SHIRT: MOHITO | SKIRT: ZARA | CARDIGAN: H&M | BOOTS: DEEZEE | BAG: STRADIVARIUS