29 stycznia 2015

IDEALNE RURKI I PASTELOWY RÓŻOWY PŁASZCZ


Ależ mam zły tydzień. Najchętniej schowałabym się pod kołdrą przed światem. Duży wkład w moje samopoczucie ma z pewnością pogoda. Jeszcze większy - boleści, które przez ostatnie trzy miesiące małymi kroczkami próbowały doprowadzić mnie do szału. I wiecie co? Chyba właśnie dopięły swego.


Zaczynam mieć ich po dziurki w nosie! Samoocena spadła poniżej jakiejkolwiek średniej. Chęć do życia zajmuje ostatnią pozycję w każdym możliwym rankingu. Motywacja zdaje się popełniła harakiri czy inne seppuku, bo nigdzie nie mogę jej odnaleźć. Czynności podstawowe, dotychczas wykonywane jakby mechanicznie, teraz zostały podniesione do rangi nie lada wyczynu. 

Pomysłów kupa... ale tylko na papierze. Leżą sobie bezwiednie, spisane w formie listy rzeczy do zrobienia i mówiąc brzydko kwiczą. A ja razem z nimi. Tyle, że na kanapie. I z coraz to nową paczką słodyczy, które rzekomo mają mi w czymś pomóc :/

Prezydent Wałęsa mawiał: "Nie chcem, ale muszem". A ja powiadam Wam: chcem, ale kurna nie mogem. Także skopcie mi tyłek. Nakrzyczcie. Zrugajcie. Cokolwiek. Interwencja potrzebna od zaraz!!!

*****

P.S. Gdyby któraś z Was zastanawiała się nad zakupem spodni (TUTAJ), to mogę śmiało polecić. Ładnie leżą i są jednymi z niewielu, których nie muszę skracać (wzrost: 162 cm).









JEANS: SHEINSIDE (klik) | TUBESCARF, SWEATSHIRT: RESERVED | COAT: CHOIES (klik) | BAG: DEEZEE.PL | BOOTS: CZASNABUTY.PL