Zaprzyjaźniłam się z cebulą. I mimo, że przy każdym spotkaniu, doprowadza mnie do łez, można jej to wybaczyć. Zalet ma mnóstwo. O niektórych z nich nie miałam zielonego pojęcia. O tym, że korzystnie wpływa na zdrowie każdy z nas wie. Ale na co konkretnie?
Pierwsza i najważniejsza sprawa to fakt, że cebula jako jeden z niewielu produktów, nie traci swoich właściwości leczniczych podczas obróbki. Duszona, gotowana czy smażona zachowuje wszystkie cenne składniki. Jedynym wyjątkiem jest smażenie jej na smalcu bez pokrywki.
Kolejna ciekawostka, to korzystny wpływ na włosy. Konkretnie te z tendencją do przetłuszczania się. Wystarczy przygotować miksturę na bazie startej cebuli, z odrobiną soku z cytryny i jednym żółtkiem, wmasować w skórę głowy oraz w lekko zwilżone włosy. Po godzinie umyć głowę szamponem i voila. Włosy zdecydowanie mniej się przetłuszczają.
Gdy mówimy o wspomnianych na początku względach zdrowotnych, mamy zazwyczaj na myśli przeziębienie. I słusznie, ponieważ cebula zawiera wiele witamin, ma działanie bakteriobójcze i podnosi odporność. Jednak jak się okazuje, lista dóbr, jakie może przynieść nam jedzenie tej niepozornej kuleczki, jest dosyć długa. Otóż: usuwa nadmiar wody z organizmu, niszczy robaki, zmniejsza zawartość cukru we krwi, pobudza apetyt, pomaga w leczeniu ran, uśmierza pieczenie po ukąszeniu owadów, nie dopuszcza do zakrzepów krwi (przy miażdżycy jest to działanie zbawienne).
Amerykańscy badacze twierdzą również, że jedzenie jednej surowej cebuli dziennie, przez minimum dwa miesiące, powoduje obniżenie złego cholesterolu, a wzrost dobrego. Także przemycajcie cebulę, gdzie tylko się da. Wrzucajcie do zup, smażcie z jajecznicą, siekajcie do sałatek, kotletów czy pasztetów świątecznych. Ja poszłam na całość i postanowiłam dodać ją do... stylizacji ;-) Czyż nie pięknie komponuje się z moją fuksjową spódnicą?
T-SHIRT: YEAH-BUNNY.PL | SKIRT: CHOIES | SANDALS: PRIMARK