Ostatnio jedna z Was zdziwiła się ilością treści. W sensie, że mało jak na mnie jej było ;-) Ale powiem Wam, że tak samo jak się cieszę i doceniam fakt, że są ludzie, którzy czytają, tak samo dociera do mnie, że więcej pisać nie ma sensu. Ilościowo więcej. Nie, że nigdy więcej :-p
Świat zmienia się z prędkością światła. Zaczyna rządzić przekaz w formie obrazu. Co gorsze i dość przerażające im obraz durniejszy, tym większa liczba piejących nad nim z zachwytu fanów. Treść bardziej rozbudowana - szczególnie ta pisana - żeby znalazła za przeproszeniem kupę odbiorców, musi być w swej tematyce dość rzeczowa. A umówmy się, że ja tu do Was o konkretach raczej nie gadam. Plotę trzy po trzy o pierdołach - tyle tylko, że może nieco bardziej po polsku niż połowa naszego społeczeństwa.
Pałeczkę przejmuje scena you tubowa, a na blogi większość ludzi wchodzi po to, żeby pooglądać obrazki. Nie chcę nikogo obrazić ani generalizować. Ale statystyki nie kłamią. Nie oszukujmy się drodzy moi czytający. Jesteście niestety w mniejszości :-(
Także żeby wilk był syty i owca cała, postanowiłam że posty będą krótsze (co nie znaczy, że gorsze!). Czasami wystarczy kilka porządnych słów, w zastępstwie za przydługą paplaninę i lanie wody. Choć i jedno i drugie jest całkiem przyjemne :-p
COAT, SHIRT: SHEINSIDE (KLIK, KLIK) | SWEATER: ZARA | SKIRT: PULL&BEAR | BAG, BOOTS: STRADIVARIUS | NECKLACE: H&M | GLOVES: SH