W dzieciństwie koronki kojarzyły mi się jedynie z robionymi na szydełku serwetami. Przed oczami do dziś mam obraz babci siedzącej przy piecu kaflowym, w grubej wełnianej kamizelce, z wielkim koszem różnokolorowych włóczek. O jej stopy leniwie ocierały się dwa nieco przygrube koty, a zapach palonego drzewa rozchodził się po domu za każdym razem, kiedy dziadek uchylał drzwiczki od pieca.
Dziś dziadka już nie ma, a ręce babci straciły dawną sprawność. Jedyne, co zostało to wspomnienia i te misternie dziergane koronki...


SUKIENKA: KLIK | KURTKA: MANGO | TOREBKA: ZARA | BUTY: ADIDAS | ZEGAREK: RIVER ISLAND