14 marca 2014

SPORTY OR ELEGANT?




Szał aktywnego trybu życia ogarnął niemal całą Polskę. Sportowy trend przeniknął z ulic, sal ćwiczeń i sprzed telewizorów do świata mody. W co drugim domu na ekranach i monitorach Ewa Chodakowska, Mel B. czy inna motywująca swoją nienaganną figurą i niespożytą energią laska. Spodnie a'la dresy nie kojarzą się już ani z salą gimnastyczną, ani też z trzema paskami plus jeden gratis. Do szpilek wyglądają całkiem... elegancko (?). Do tego najlepiej, jeśli mają typowo dresowy, jasnoszary kolor. 

10 marca 2014

RED LIPS, RED DRESS




Nie uraczę Was dzisiaj mądrym słowem. Obowiązki piętrzą się jak szalone, a doba ma o 24 godziny za mało. Weekend minął niepostrzeżenie. W piątek był śledzik, który jak wiadomo lubi pływać. W sobotę kac i masa rzeczy do zrobienia. A że po zjedzeniu śledzia czasem doskwiera ból głowy, ogólne zmęczenie oraz spowolnienie ruchów wszelakich, zapanowała zasada odwrotna do "co masz zrobić jutro, zrób dziś" ;-)

04 marca 2014

HELLO MARCH




Oooojjj... nie jest dobrze! Rzadko zdarza się taka sytuacja, ale jak już nadejdzie, lepiej trzymać się z daleka. Otóż mam baaardzo zły dzień. Jak mnie jeszcze ktoś wkurzy to przysięgam - pogryzę! Dlatego zostawiam Wam zdjęcia i idę się wyalienować, coby na nikogo mój jad nie przeszedł.

28 lutego 2014

SEVENTY TWO




Dwa posty temu pisałam o tematyce blogów. W komentarzach potoczyła się mała dyskusja, za co przy okazji bardzo dziękuję :-) Dzisiaj chciałam z Wami pogadać o kasie ;-) Może nie o czerpaniu zysków stricte pieniężnych, ale takich, jakie blogerki mają z prowadzenia bloga.

26 lutego 2014

TŁUSTY CZWARTEK #pójdziewcycki




Pączki mogę kupić. Donaty również. Choć i jedne i drugie postanowiłam w tym roku usmażyć. Ale faworki "sklepowe" jeszcze nigdy nie przekroczyły progu mojej kuchni! Pewnie to kwestia rodzinnej tradycji. 

23 lutego 2014

BURGUNDY AND WHITE




Być może niektórzy z Was już wiedzą, że od czwartku leżę i kwiczę. Dopadło mnie jakieś choróbstwo i ani nie może człowiek wyjść z domu, ani nawet w domu czegokolwiek zrobić. Siły witalne wypieły się do mnie tyłkiem i żadne modły, kadzidełka i szklane kule nie są w stanie przywołać ich z powrotem do mojego ciała. Cóż... nie pozostało mi nic innego jak gnić pod kołdrą i czekać na cudowne ozdrowienie.